Jestem miłośniczką pasteli- nawet teraz gdy to na paznokciach królują bardziej stonowane odcienie chętnie sięgam po te słodkie kolorki. Tym razem sięgnęłam po uroczy, pastelowy fiolet od Marizy, który to wpadł w moje łapki przy okazji spotkania blogerek w Warszawie.
Powoli piękna złota jesień odchodzi w zapomnienie, na dworze coraz zimniej- jak nic tylko wypatrywać pierwszego śniegu. Ja jednak będę na siłę zatrzymywać tą ładną pogodę- choćby na paznokciach. Dzisiaj przedstawię wam chyba najładniejszy kolor z jesiennej kolekcji Essie For the twill of it czyli The Lace Is On.
Na początku może dodam że ten okaz w wersji miniaturowej jest do wygrania w moim rozdaniu, który kończy się 18.11.2013r
Jak wiecie- uwielbiam etniczne wzory. Dla tego od razu jak zobaczyłam TO zdobienie, wiedziałam że będę musiała je i jak wykonać. No i zmalowałam, a efekty zobaczycie poniżej.
Zawsze jak zmaluję mani, z którego jestem naprawdę dumna to zdjęcia, jakie mu cykam nigdy nie wychodzą... nie wiem od czego jest to zależne, ale to już któryś z kolei taki przypadek. No cóż- mam nadzieję że po mimo lekko nieudanych zdjęć dostrzeżecie cudowną naturę tego zdobienia.
Nie wiem jak u was, ale u mnie za oknem pada, wieje i jest zimno... dla tego przychodzę do was ze słodkim baby pink od Miyo- na osłodę tak brzydkiego poranka.
Nie wiem jak u was, ale u mnie pogoda rozpieszcza- chyba aż nadto bo dosłownie się rozpływam.
Dla tego też kilka ostatnich dni spędziłam w plenerze- czy to na działce u rodziców malując swój czerwony rower na piękny miętowy odcień (noo jak mogła bym postawić na inny kolor) czy też opalając się na Usteckiej plaży- pełen relaks.
No ale nie o tym dzisiaj! Dzisiaj chcę wam pokazać moją nową perełkę, którą okrzyknęłam idealnym odcieniem na moje stópki - i nie tylko. A mowa o pachnącym Candy od My Secret.
Remont trwa- dla tego też moje paznokcie zostały skrócone do minimum, a na tych króciuchnych płytkach za wiele się nie dzieje. Nie mam czasu na ich malowanie. Z tej racji przeszukuję dysk w poszukiwaniu zalegających prac by coś wam pokazać (aby nikt o Marchewce nie zapomniał)
Można powiedzieć że jestem zapracowana- ogarnięcie akcji z Lakierowym BOXem nie było takie łatwe, do tego praca przy szablonie u Agaty ii remont w nowym domu- no ręce pełne roboty. Ale paznokcie też zdążyłam pomalować, chociaż to co pokażę w dzisiejszym poście zmalowałam już jakiś czas temu, do gościnnego posta u Konad Addict. To co zmalowałam zostało zainspirowane tym zdjęciem:
![]() |
| źródło pshiiit |
Uf, udało mi się w końcu ogarnąć zdjęcia i jeszcze dzisiaj dodać post. Już myślałam że mi się nie uda.
Dzisiaj przychodzę do was z pazurkami wykonanymi w sposób całkiem banalny- czyli stempelki. Ładne, proste i efektowne.
So! Finally I'm finished with the pictures so I managed to add a post today. I have to admit I was afraid I wouldn't make it. Today I'm presenting the nails done in a quite banal way - with a stamps. Preety, simple and attractive
So! Finally I'm finished with the pictures so I managed to add a post today. I have to admit I was afraid I wouldn't make it. Today I'm presenting the nails done in a quite banal way - with a stamps. Preety, simple and attractive
Nie ma to jak wrócić do rodzinnego gniazdka po sporej nieobecności.
Nie ukrywam że bardzo lubię wracać do domu- moja mama ma niesamowite wyczucie estetyki i stworzyła bardzo ładne mieszkanie. Może kiedyś pokarzę wam kilka wnętrzarskich zdjęć, ale na razie wolę skupić się na moich paznokciach. Dzięki lustrzance taty, którą szybko podwędziłam do stworzenia kilku fotek dzisiejszego mani mam nadzieję że ten post ciut zyska na jakości. Niestety brak dobrego światła lekko pokrzyżował mi plany i za oświetlenie służyły mi lampki z dosyć słabymi żarówkami, które dawały ciepłe, lekko żółtawe światło. (swoją drogą mój tato był na tyle miły że pożycza mi swój aparat na czas nieokreślony ^^ czyli lepsze foty na blogu gwarantowane)
Dzisiaj postanowiłam stworzyć pazurki dopasowane do mojego stroju- czyli jako że mam na sobie szary sweter ze srebrną nitką i leginsy w azteckie wzory coś podobnego powinno znaleźć się i na paznokciach- tak powstała kolejna wersja azteckich paznokci, kolejna bo już kilka takich zdobień wam pokazywałam.
A i kolejnym powodem dla którego lubię wracać do domu są moje zwierzęta- kotka Grażynka, Goldenka Aidi i koszatniczka bez imienna. Kotka właśnie gramoli mi się na kolana utrudniając tworzenie posta.
Kiedyś, kiedyś kupiłam sobie lakier wibo, o którym było głośno na blogach, mi niestety lakier nie przypadł do gustu i leżał zapomniany pomiędzy lakierami... wczoraj stwierdziłam jednak że będzie pasował do mojego stroju i o dziwo lekko zmieniłam o nim zdanie. Po dniu noszenia go solo domalowałam parę plam i powstało całkiem fajne zdobienie, które już kiedyś gościło na moich paznokciach.
Na paznokciach mam dwie warstwy Wibo Glamour Nails nr 2 i plamy wykonane lakierami essence z serii Wild Craft - 03. Mystic lilac i 04. Rosewood hood i czarny Neo Nails+ Top Coat Poshe
Też lubicie takie nieregularne proste wzory?




