Ostatnio jestem pozytywnie zaskakiwana przez naszą rodzimą markę Lovely- ich świetne piaski i topy matujące są istnymi perełkami. Dzisiaj chcę wam przedstawić jedną z ich perełek, a mianowicie lakier piaskowy z zimowej limitki.
Jak wiecie- uwielbiam etniczne wzory. Dla tego od razu jak zobaczyłam TO zdobienie, wiedziałam że będę musiała je i jak wykonać. No i zmalowałam, a efekty zobaczycie poniżej.
Zawsze jak zmaluję mani, z którego jestem naprawdę dumna to zdjęcia, jakie mu cykam nigdy nie wychodzą... nie wiem od czego jest to zależne, ale to już któryś z kolei taki przypadek. No cóż- mam nadzieję że po mimo lekko nieudanych zdjęć dostrzeżecie cudowną naturę tego zdobienia.
Jadąc do Poznania na weekend postanowiłam twardo nie wydawać pieniędzy... jednak jak mogłam nie ulec gdy wszyscy chcieli iść do Hebe! Mam pójść pierwszy raz do tej drogerii i nic sobie nie kupić? No jasne że mam tak zrobić... i prawie tak też zrobiłam gdyby nie szafa essence, a w niej cudowne, pastelowe lakiery!
Wiecie że srebro lubi się z błękitną miętą? Ostatnio takie połączenie można zobaczyć u mnie najczęściej.
Wczoraj odebrałam z poczty chyba najsympatyczniejszą paczuszkę w mojej blogowej karierze. Otóż dostałam pierwszy prezent urodzinowy! A w paczuszce między innymi był ten piękny okaz, który prezentuję poniżej.
Yesterday I received the nicest package during in my blogging career. Well, I got a first birthday present! A small packet of pretty little things.
Od dawna nosiłam się z zamiarem stworzenia ombre na paznokciach- najpierw miało byc fioletowe, ale z racji tego że moje fiolety są albo ciemne, albo jasne nie dało się z tego zrobić ładnego ombre, a bawić w rozjaśnianie mi się nie chciało. W moich zbiorach za to znalazłam idealnie dobrane miętowo-błękitne lakiery, które na paznokciach stworzyły całkiem ładne przejście.
For a long time I've been meaning to create an ombre nails - at first I thought of a violet, but as long as my violets are either too dark or too bright it's impossible to create a nice ombre and making it brighten was something i didn't have time for. Eventually, in my collection I found perfectly matched mint-azure lacquers, which came out as a preety nice transition.
Na blogach pełno nowych lakierów wibo z blogerskiej kolekcji Gel Like. Ja też mam swój okaz w kolorze Mint Sorber nr 8 od Siouxie
Jak widzicie wróciłam do wcześniejszego loga. Na razie nie mam czasu nad nim popracować, więc zostaje tak jak jest, a jutro, jeśli będę miała wolne, postaram się coś zdziałać.
Tymczasem chciałam wam pokazać moje mani- czyli jedno z moich ulubionych zdobień, czyli gradient. Prosty, a efektowny. Nadal jestem pod wrażeniem moich perełek od Orly, więc i w przypadku tego mani grają one główną rolę- z pomocą Eveline i Wibo- bo uważam że do perfekcyjnego gradientu nie wystarczą tylko dwa odcienie, a 4- dwa podstawowe i dwa ich jaśniejsze odpowiedniki.
Czyli użyłam- Orly Jealous, Much? i Faint of Heart, Jasny szary od wibo Express growth i błękit od Eveline nr 625
Niestety zdjęcia nie pokazują prawdziwego uroku tego mani- w rzeczywistości błękit, który widzicie na zdjęciach ma tony zielonkawe, czego całkowicie nie uchwycił mój aparat.
Ostatnio chodząc po sklepach i przeglądając biżuterie natknęłam się na bransoletki, które robiłam sama w dzieciństwie, a które kosztowały o jakieś 100% za dużo... coś mnie tknęło, zaszłam do pasmanterii kupiłam kilka motków muliny w modnych odcieniach i postanowiłam sama zmotać takie bransoletki.
W dzieciństwie robiłam je masowo więc nie miałam żadnych problemów z przypomnieniem sobie techniki ich wykonania- jednak postawiłam sobie poprzeczkę ciut wyżej i zamiast zwykłej jodełki zaczęłam tworzyć ciekawe motywy. Jestem z nich bardzo zadowolona i planuję porobić takich więcej- dodatkowo chciała bym dokupić ładne zakończenia jak i zapięcia do niech by nie wiązało się ich na "kokardkę".
Nie ukrywam że i moja blogowa mentorka zainspirowała mnie do ich wykonania- KLIK
Kolory mojej grubszej bransoletki, którą dosłownie przed chwilą skończyłam zainspirowały mnie też do wykonania maziajkowego mani. Technika banalnie prosta- porobiłam na białej bazie kolorowe kropki lakierem, po czym szybko przyłożyłam do paznokcia kawałek folii przez co lakier rozmazał się na płytce tworząc "artystyczny nieład"
Kolory niestety troszkę przekłamane wyszły bo nie użyłam pomarańczowego lakieru, tylko koralowy, a fiolet wyszedł bardziej jak niebieski, no ale nie ma co wybrzydzać jak na sztuczne oświetlenie.
PS. Kto będzie 200 obserwatorem?
W prawdzie już po świętach, ale ja przychodzę do was z jeszcze świątecznym zdobieniem, którym się cieszyłam na wigilijnej kolacji. Kolorystyka bardziej wakacyjna, ale mi bardzo się podobała i nie ukrywam że zmywałam to mani z bólem serca (no ale nie mogłam darować sobie wypróbowania nowych prezentowych lakierów^^)
Do mani użyłam brzoskwini od MaxFactor, błękitu od GoldenRose , bieli od MissSporty i złota od Wibo + Poshe
Do mani użyłam brzoskwini od MaxFactor, błękitu od GoldenRose , bieli od MissSporty i złota od Wibo + Poshe
Na dzisiaj przewiduję jeszcze jednego posta z moimi świątecznymi nowościami :)
A więc do usłyszenia.
Od dawna nosiłam się z zamiarem wykonania różanego mani. Robiłam mnóstwo przymiarek na próbnikach, ale zawsze coś mnie odciągało od finałowej wersji na paznokciach. Wczoraj jednak usiadłam i różany wzorek zmalowałam w końcu na moich pazurkach.
Mój T stwierdził że wyszło majtkowo porównując to do piosenki "Majteczki w kropeczki"... no cóż, mi się podoba :)
do zdobienia użyłam lakierów: Eveline 625 (bazowy błękit) essence colour &go 117 i'm so very (czerwień bazowa pod różę), 46 WAKE UP (jaśniejsze tony na różach) i biały Lovely Color Mania nr 25 i top Seche Vite
Ostatnio nie mam energii do blogowania i się trosze opuściłam w dodawaniu notek. Nie było też właściwie o czym pisać.
Jestem właśnie w trakcie załatwiania spraw związanych z moim wyjazdem za granicę do pracy i przez to nie mam tyle czasu dla bloga ile bym chciała. Mam jednak nadzieję że wyjazd się uda i na miejscu znajdę chociaż odrobinę czasu i dla was.
A tymczasem przychodzę do was z nowościami czyli lakierem od Eveline i błyszczykiem z limitki essence.
Lakier i błyszczyk kupiony w rossmanie- błyszczyk był w promocji więc się pokusiłam, a lakier ze świeżo wystawionej limitki Colour SHOW- ja kupowałam z rana chyba ok 10 pojawiłam się przelotem w rossmanie i gdy oglądałam lakiery były chyba wszystkie dostępne kolory- za to po południu zostały tylko dwa.
Wybrałam kolor błękitny o nr 625 - wpadający w zieleń z shimmeem, który pięknie mieni się w słońcu.
Lakier ma przecudny kolor, ale niestety krycie pozostawia wiele do życzenia... na paznokciach mam 3 warstwy ale myślę że i 4 by się przydała bo nadal widać prześwitujące końcówki. Czas schnięcia też nie najlepszy... namęczyłam się strasznie bo co chwila gdzieś mi się zagniatał i zmywałam by od nowa pomalować. Sam lakier wydaje mi się też zbyt wodnisty przez co rozlewał się na skórki i spływał na boki płytki gdzie zbierał się jego nadmiar... ogólnie jestem bardzo rozczarowana. Jedynym plusem jaki jest to jego żywotność- lakier kupiłam w poniedziałek jeśli mnie pamieć nie myli i od razu pomalowałam pazurki- jak widać na zdjęciach nic nie odprysnęło- jedynie lekko się starły końcówki. No i pędzelek nie najgorszy. Jednak najbardziej podoba mi się jego buteleczka- chociaż to nie ma zbyt dużego znaczenia.
A co do błyszczyka- totalnie mi nie pasuje- kolor w prawdzie jest fajny ale smakuje ohydnie- a to dla mnie naprawdę spory problem. Jednak jeszcze się z nim pomęczę. A czemu w ogóle się na niego skusiłam? Bo ślicznie pachnie i wyczytałam że ma dobra trwałość.
Jestem właśnie w trakcie załatwiania spraw związanych z moim wyjazdem za granicę do pracy i przez to nie mam tyle czasu dla bloga ile bym chciała. Mam jednak nadzieję że wyjazd się uda i na miejscu znajdę chociaż odrobinę czasu i dla was.
A tymczasem przychodzę do was z nowościami czyli lakierem od Eveline i błyszczykiem z limitki essence.
Lakier i błyszczyk kupiony w rossmanie- błyszczyk był w promocji więc się pokusiłam, a lakier ze świeżo wystawionej limitki Colour SHOW- ja kupowałam z rana chyba ok 10 pojawiłam się przelotem w rossmanie i gdy oglądałam lakiery były chyba wszystkie dostępne kolory- za to po południu zostały tylko dwa.
| kolor w oryginale jest całkiem inny |
![]() |
| tutaj pokazany najbardziej zbliżony kolor jaki jest na żywo w porównaniu z tym ze zdjęcia |
Lakier ma przecudny kolor, ale niestety krycie pozostawia wiele do życzenia... na paznokciach mam 3 warstwy ale myślę że i 4 by się przydała bo nadal widać prześwitujące końcówki. Czas schnięcia też nie najlepszy... namęczyłam się strasznie bo co chwila gdzieś mi się zagniatał i zmywałam by od nowa pomalować. Sam lakier wydaje mi się też zbyt wodnisty przez co rozlewał się na skórki i spływał na boki płytki gdzie zbierał się jego nadmiar... ogólnie jestem bardzo rozczarowana. Jedynym plusem jaki jest to jego żywotność- lakier kupiłam w poniedziałek jeśli mnie pamieć nie myli i od razu pomalowałam pazurki- jak widać na zdjęciach nic nie odprysnęło- jedynie lekko się starły końcówki. No i pędzelek nie najgorszy. Jednak najbardziej podoba mi się jego buteleczka- chociaż to nie ma zbyt dużego znaczenia.
Za oknem nadal szaro i brzydko więc postanowiłam chociaż ubrać się kolorowo.
Nie będę za bardzo na temat mojego ubioru się rozpisywać.
Po prostu:
Marynarka- Reserved
Koszulka- Bershka
Spodnie- DIY
Trampki- Biedronka
Biżu- House naszyjnik- bransoletki DIY
A na deser moje mani w kolorach błękitu z odrobiną srebra- czyli lakier bazowy Golden Rose i stempelek z płytki, którą pokazywałam wam TU z użyciem srebrnego lakieru do stempelków od essence. Wyszło ładnie i delikatnie.
A pomocnikiem przy zdjęciach był pierścionek kupiony dawno temu w Rossmanie za całe 5zł.
No i przypominam o moim rozdaniu, które kończy się jutro.
Link do rozdania TU
Wprawdzie bransoletka podobno została wysłana jeszcze 21 czerwca, dopiero wczoraj ją odebrałam (mam wrażenie że T przez pomyłkę wyrzucił awizo... A czemu T a nie ja? Bo mnie nie było w domu i nie mogłam tego zrobić ^^)
No więc chciałam się nią pochwalić- a co mi tam :)
A na deser moje pazurki. Dzisiaj złoty z turkusem.
Czyli MIYO mini drops jako baza ze złotym gitterem od essence
| Pomocnikiem jest wisiorek ze Stradivariusa. |
A ja jeszcze przypominam o moim rozdaniu. Wszystko TU
Oh jakie było moje rozczarowanie gdy z nadzieją wchodzę na mój ulubiony serwis z filami online z zamiarem obejrzenia nowego odcinka Czystej krwi... a tam jeszcze go nie ma.
No trudno, może wieczorem będzie mi dane zobaczyć ten odcinek.
A tymczasem pokazuję wam moje nowe dzieło- Białe pazurki w pastelowe kropki..
Są one dowodem na to że wieczorem nie powinno się malować paznokci- zwłaszcza 4 warstwami lakieru, bo nie ma bata by poduszka się na nich nie odbiła.
I w taki oto sposób na paznokciach z 4 warstw lakieru zrobiło się 5 bo rano dodałam matujący top by zakryć poduszkowe ślady.
A więc zdjęcia ze wczoraj w słabym świetle żarówki- pazurki jeszcze lśniące i bez poduszkowych zagniotków.
No trudno, może wieczorem będzie mi dane zobaczyć ten odcinek.
A tymczasem pokazuję wam moje nowe dzieło- Białe pazurki w pastelowe kropki..
Są one dowodem na to że wieczorem nie powinno się malować paznokci- zwłaszcza 4 warstwami lakieru, bo nie ma bata by poduszka się na nich nie odbiła.
I w taki oto sposób na paznokciach z 4 warstw lakieru zrobiło się 5 bo rano dodałam matujący top by zakryć poduszkowe ślady.
A więc zdjęcia ze wczoraj w słabym świetle żarówki- pazurki jeszcze lśniące i bez poduszkowych zagniotków.
odżywka do paznokci+2 warstwy lakieru białego+ kropy + Top Coat
A to już z dzisiaj- z top coat matującym od essence
Wykorzystane lakiery to:
Biały- wibo french manicuire
Brzoskwiniowy- Golden Rose Paris nr 235
Miętowy jasny- Golden Rose Paris nr 236
Miętowy ciemniejszy- MIYO mini drops sweet mint nr 58
Zielonkawy- MIYO nailed it! kiwi nr12
Top Coat matujący- essence specjal effect!
Tu na pierwszych dwóch zdjęciach występuje w roli pomocnika mój błyszczyk z Avony z serii Color Trend, który mogę z czystym sumieniem wszystkim polecić- błyszczyk ma świetną formułę, nie klei ust, nie wysusza ich tylko fajnie nawilża i nabłyszcza- jedyne co bym zmieniła w tym błyszczyku to brokat- wywaliła bym go, bo mnie tylko wkurza :) ale tak to polecam- zwłaszcza ten ze zdjęć z miętowym smaczkiem i fajnym chłodzącym efektem.
Eh... a w ogóle jaka u was pogoda? bo u mnie od godziny na zmianę pada i rozjaśnia się. I mam dylemat w co się ubrać...





