Kochani, przypominam wam o moim rozdaniu- zostało 5 dni na zgłoszenie się.
Powoli piękna złota jesień odchodzi w zapomnienie, na dworze coraz zimniej- jak nic tylko wypatrywać pierwszego śniegu. Ja jednak będę na siłę zatrzymywać tą ładną pogodę- choćby na paznokciach. Dzisiaj przedstawię wam chyba najładniejszy kolor z jesiennej kolekcji Essie For the twill of it czyli The Lace Is On.
Na początku może dodam że ten okaz w wersji miniaturowej jest do wygrania w moim rozdaniu, który kończy się 18.11.2013r
Co mogła bym wam sprezentować na tą porę roku? No nic innego jak set jesiennych lakierów- a że ja sama jestem pod sporym wpływem tegorocznej kolekcji Essie- For the twill of it to postanowiłam sprezentować komuś miniaturki właśnie z tej kolekcji.
Za czerwienią na swoich paznokciach nie przepadam... ale ta z jesiennej kolekcji Essie mną zawładnęła- od teraz jest to moja ulubiona czerwień. Taka ciemna, głęboka... krwista
Ostatnio sporo się u mnie dzieje- ciągle gdzieś jeżdżę, poznaję sporo fajnych blogerów, nawiązuję fajne współprace... no nic tylko być blogerem :)
Ja w minionym miesiącu miałam przyjemność uczestniczyć w fajnej akcji w Poznaniu, gościć u siebie Tamit24, a za dwa dni jadę do warszawy poznać całe zastępy blogerek lakierowych, które to tak jak ja podzielają miłość do tych mazideł paznokciowych (swoją drogą, mój szef określił to spotkanie jako zjazd LAKIERNIKÓW- ciekawie co nie...)
no więc nie gadam- zapraszam na mój instagramowy mix z września.
1. Neon w kropki, 2 Pokręcona Marchewka :D
3. Lilo mówi dzień dobry 4.A teraz idzie spać...
Szarość to kolor tej jesieni- przynajmniej dla mnie. Już od kilku tygodnia błądząc wzrokiem po stojakach lakierowych wyszukuję co ciekawsze odcienie szarości, które to mogły by gościć na moich paznokciach. Dla tego też gdy w moje łapki wpadła ostatnia, jesienna kolekcja Essie For the twill of it. wiedziałam jaki kolor zagości na moich paznokciach w pierwszej kolejności- oczywiście cashmere bathrobe.
Ostatnio bardzo was zaniedbuję- musicie mi to wybaczyć. Jesienna pora nie sprzyja robieniu zdjęć, do tego bardzo pochłonęła mnie książka (czytam właśnie trylogię Milenium- wpadłam i nie mogę przestać!), a i praca nie ułatwia mi częstszego zaglądania do was.
Dzisiaj jednak mam dzień wolny i zamierzam poświęcić go dwóm rzeczą- blogowaniu (pisaniu posta, obrabianiu zdjęć i komentowaniu waszych blogów) jak i sprzątaniu mojego mieszkania, które nadal jest w trakcie remontu (ah kiedy się to skończy?!)
To co dzisiaj dla was mam jest mało lakierowe- chcę wam pokazać pewien mały Box od Paese
Za oknem jesień- nie ma co już sobie oczu mydlić- pogoda nas nie rozpieszcza jak kiedyś. Ja sama niestety odczuwam już pierwsze symptomy zmiany pogody w postaci przeziębienia. Mam jednak nadzieję że nie rozłoży mnie całkowicie i do soboty będę jak świeżynka.
Mimo tej słabej aury na moich paznokciach całkiem żywe odcienie zieleni- bo wszyscy próbują zatrzymać jakoś wspomnienie lata.
No i mamy już wrzesień... wakacje minęły jak z bicza strzelił. Ja sama rozpaczam bo mieszkając blisko ustki nie byłam ani razu nad morzem po to by się wykąpać... ani razu! Uważam to za moją wakacyjną porażkę...
No ale nie o tym- zapraszam do oglądania moich zdjęć z sierpnia.
1. Moja kolekcja niebieskości przed przeniesieniem na próbnik. 2. Malinowa pychota
3.Jest upał więc Aidi miski pilnuje. 4. Moje małe nowości
Ostatnio nie mam tyle czasu ile bym chciała- w końcu w moim mieszkaniu zaczął się remont (ten taki konkretny), do tego dosyć sporo się działo w pracy (ah te podręczniki szkolne), a to wszystko nie koniecznie sprzyja pisaniu postów. Za to nazbierałam troszkę materiałów na nadchodzące notki więc postaram się już waz tak nie zaniedbywać.
Dzisiaj przychodzę do was z cudownym koralowcem od Essie z ich ostatniej, letniej kolekcji Naughty Nautical 2013
Lakiery lubiłam sobie kupować od dawna na poprawę humoru- wydanie 5zł na lakier sprawiało mi nie raz większą frajdę niż kupno butów za 100zł (przykładowo). Jednak moja lakieromania zaczęła się niedawno- o dziwo zbiegło się to w czasie z odejściem z pracy.
Dużo znajomych patrząc po moich wyczynach lakierowych na pazurkach pyta się mnie ile mam lakierów- odpowiadam- około 80, nie jest to imponująca liczba- moja koleżanka, która nie uważa się za lakieromaniaczkę ma ich ok 60- niewielka różnica (czy już uważasz się za lakieromaniaczkę Panno Gosiu?)
Odkąd moja kolekcja stała się większa niż 10 lakierów zaczęłam je trzymać w ozdobnym, drewnianym pudełku, w którym to wcześniej trzymałam jakieś śmieciowe rzeczy. Jednak od niedawna moje lakiery już się tam nie mieszczą i musiałam zagospodarować na nie nowe opakowanie- padło na pudełko po butach, które niedługo zamierzam ładnie ozdobić- chwilowo nie mam ani materiałów ani czasu na to. Do tego dołączyłam jeszcze mniejsze pudełeczko na moje duperele jak oliwki do skórek, odżywki czy bazy.
Jakiś czas temu sfotografowałam całą moją kolekcję lakierową wraz z pudełkami, w których je trzymam (kilka osób się mnie pytało w komentarzach w czym trzymam lakiery więc przybywam z odpowiedzią )
Dużo znajomych patrząc po moich wyczynach lakierowych na pazurkach pyta się mnie ile mam lakierów- odpowiadam- około 80, nie jest to imponująca liczba- moja koleżanka, która nie uważa się za lakieromaniaczkę ma ich ok 60- niewielka różnica (czy już uważasz się za lakieromaniaczkę Panno Gosiu?)
Odkąd moja kolekcja stała się większa niż 10 lakierów zaczęłam je trzymać w ozdobnym, drewnianym pudełku, w którym to wcześniej trzymałam jakieś śmieciowe rzeczy. Jednak od niedawna moje lakiery już się tam nie mieszczą i musiałam zagospodarować na nie nowe opakowanie- padło na pudełko po butach, które niedługo zamierzam ładnie ozdobić- chwilowo nie mam ani materiałów ani czasu na to. Do tego dołączyłam jeszcze mniejsze pudełeczko na moje duperele jak oliwki do skórek, odżywki czy bazy.
Jakiś czas temu sfotografowałam całą moją kolekcję lakierową wraz z pudełkami, w których je trzymam (kilka osób się mnie pytało w komentarzach w czym trzymam lakiery więc przybywam z odpowiedzią )
A teraz moja lakierowa kolekcja. Jak widać jest zdominowana przez lakiery essence- lubię je ze względu na kolory i cenę- jakość mogę przeboleć.
Lakiery pod X są albo oddane albo wystawione na wymianę.
A na koniec 3 lakiery, które sama wykonałam i jeden gitter, który się gdzieś zawieruszył :)
Nie będę wszystkich opisywała- nie ma sensu, jeśli jakiś konkretny lakier was interesuje lub chcecie zobaczyć go w akcji napiszcie w komentarzach :)
Dzisiaj przychodzę do was z nowym mani do projektu Finish- tydzień drugi czyli wykończenie matowe.
Postanowiłam postawić na gradientowe mani w kolorze beżowo-fioletowym- jest to wstępne przygotowanie do konkursu gradientowego u hatsu-hinoiri (informacje o konkursie TU). Chce dojść do perfekcji w wykonywaniu gradientu na paznokciach.
No ale koniec gadania pora na zdjęcia.
Postanowiłam postawić na gradientowe mani w kolorze beżowo-fioletowym- jest to wstępne przygotowanie do konkursu gradientowego u hatsu-hinoiri (informacje o konkursie TU). Chce dojść do perfekcji w wykonywaniu gradientu na paznokciach.
No ale koniec gadania pora na zdjęcia.
Dla porównania zdjęcie bez matu
no i sprawcy zamieszania :
A TU wszystkie linki do blogów biorących udział w projekcie
Zaniedbałam ostatnio was- dawno nic nie dodawałam- ale to wina tego że w końcu wróciłam do Polski i byłam w rozjazdach. Teraz siedzę na starych śmieciach (czytaj w rodzinnym domu w Słupsku) i pilnuję wraz z T dobytku w czasie nieobecności rodziców. Niby tyle wolnego, ale jakoś czasu na napisanie czegoś tu nie znalazłam- dzisiaj za to nadrabiam zaległości i pokażę wam ostatnie mani z Holandii z użyciem Essie To buy or not to buy i essence nude glam o nr 6- hazelnut cream pie.
Mani delikatne, pastelowe- bardzo dobrze mi się nosiło
Na zdjęciach 2 warstyw essence + jedna essie
Na zdjęciach kolor niestety uciekł... w rzeczywistości było ładniej... delikatniej. Beż z delikatnym fioletem bardzo fajnie się komponuje, chociaż nie było to tak widoczne na pierwszy rzut oka. Kolejne maniz wykorzystaniem tych kolorów to będzie gradient :)
Ja to mam pecha... akurat dzisiaj- w trakcie pakowania dostałam telefon z biura, w którym się zarejestrowałam że mają dla mnie pracę ;/ Już nawet nie chciałam pytać się co to za praca i od razu powiedziałam że niestety jutro wracam do Polski... Ehh...
No ale nieważne- prawie już cała jestem spakowana i znalazłam chwilkę by wam pokazać mój nowy nabytek- czyli lakier Essie o ciekawej nazwie to buy or not to buy. Nie powiem- długo rozważałam czy kupić ^^
Essiak ten nie jest zwykłym kremem tylko posiada delikatny shimmer, który w buteleczce mieni się na niebiesko- fioletowo co wygląda cudnie... niestety po nałożeniu na paznokcie całkowicie znika i kolor wygląda na zwykły krem.
Pomimo tego małego defektu jakim jest znikający shimmer to kolor jest tak delikatny że od razu się polubiliśmy.
Jest to delikatny, lawendowy odcień fioletu z różowymi tonami. Kryje moim zdaniem słabo w porównaniu do kolegi z limitki- na paznokciach mam dwie warstwy ale myślę że i trzecia by się przydała- mi już się nie chciało jej kłaść.
Pędzelek fajny- szeroki co przy moich szerokich płytkach całkiem dobrze się sprawdza. Niestety jak dla mnie konsystencję ma zbyt leistą w porównaniu do jego kolegi z tej samem limitki czyli moim pierwszym essie Orange, It's Obvious! - trzeba uważać by lakier nie rozlał się na skórki- co mi nigdy nie wychodzi i zawsze mam je popaćkane od lakieru.
Ale noo- ja jestem bardzo zadowolona z tego zakupu- takie fiolety bardzo mi się podobają.
No ale koniec gadania- pora na zdjęcia
No ale nieważne- prawie już cała jestem spakowana i znalazłam chwilkę by wam pokazać mój nowy nabytek- czyli lakier Essie o ciekawej nazwie to buy or not to buy. Nie powiem- długo rozważałam czy kupić ^^
Essiak ten nie jest zwykłym kremem tylko posiada delikatny shimmer, który w buteleczce mieni się na niebiesko- fioletowo co wygląda cudnie... niestety po nałożeniu na paznokcie całkowicie znika i kolor wygląda na zwykły krem.
Pomimo tego małego defektu jakim jest znikający shimmer to kolor jest tak delikatny że od razu się polubiliśmy.
Jest to delikatny, lawendowy odcień fioletu z różowymi tonami. Kryje moim zdaniem słabo w porównaniu do kolegi z limitki- na paznokciach mam dwie warstwy ale myślę że i trzecia by się przydała- mi już się nie chciało jej kłaść.
Pędzelek fajny- szeroki co przy moich szerokich płytkach całkiem dobrze się sprawdza. Niestety jak dla mnie konsystencję ma zbyt leistą w porównaniu do jego kolegi z tej samem limitki czyli moim pierwszym essie Orange, It's Obvious! - trzeba uważać by lakier nie rozlał się na skórki- co mi nigdy nie wychodzi i zawsze mam je popaćkane od lakieru.
Ale noo- ja jestem bardzo zadowolona z tego zakupu- takie fiolety bardzo mi się podobają.
No ale koniec gadania- pora na zdjęcia
Znowu boli mnie ząb/dziąsło... obawiam się powtórki z majówki gdzie to cały tydzień siedziałam w domu z pliczkiem jak u chomika i potwornym bólem... ehh po co te ósemki w ogóle są? Chyba tylko by bolało.
No ale przeżyję. Tymczasem cieszę się ostatnimi dniami w Holandii bo do końca tygodnia powinnam być już w Polsce (mam nadzieję że moje psiapsiuły co to czytają cieszą się niezmiernie)
Dzisiaj byłam na przedostatnim maratonie po centrum, a jutro kolej na Schiedam.
Nie powiem bym nie była mocno rozczarowana tym że nie udało się znaleźć pracy... no ale co poradzić- pewnie gdyby nie licencjat to została bym tu wraz z T do końca września... a tak to trzeba się szybko bronić i szukać pracę w kraju.
No ale koniec tych nudnych wywodów, które raczej was nie interesują.
Pora na moje nowe mani z wykorzystaniem już wam znanych lakierów, które ostatnio sobie sprawiłam- czyli mojej miłości essie orange it's obvious i dwóch lakierów essence I'm so very i little miss sunrise.
Metoda na "panele", którą podpatrzyłam u mojego guru od malowania pazurków czyli Pshiiit . Inny tutorial na zrobienie czegoś takiego znajdziecie TU Ja osobiście zrobiłam swoje mani na podstawie 2 tutoriala z moją ulubioną techniką malowania na taśmie- jedyne co zmieniłam to sposób naklejania pasków- tu podpatrzyłam na tutku u Pshiiit.No ale koniec gadania. Oto efekt:
Wszystko wygląda ładnie z daleka... niestety z bliska porobiły się dziwne bąble... Można to zobaczyć na zdjęciu poniżej.









